kot behemot
12 styczeń 2009 - 15:42
Witajcie! W tym miejscu chcielibyśmy wymienić się z Wami informacjami na temat bezpieczeństwa naszych komputerów. Może pamiętacie Wasze pierwsze przygody z wirusami? Jak zorientowaliście się, że na Waszym komputerze zagnieździł się szkodnik? Zaobserwowaliście wtedy jakieś niepokojące objawy? Jak skończyła się ta przygoda?
atarius
03 luty 2009 - 21:10
Hmm pierwszy wir z jakim miałem przyjemność się zapoznać było to bardzo dawno temu, jeszcze w czasach modemów i zabójczej prędkości 56 kb. Dostałem kiedyś od mojego kochanego kuzyna windowsa 95 fakt pirata bo pirata ale zawsze to coś lepszego od windowsa 3.11:). Okazało się ze po zainstalowaniu tej kopi systemu katalog program files kopiował się w postępie geometrycznym. Po 2 dniach wróciłem do sprawdzonego 3.11 potem była przygoda z mac os i 98
kot behemot
04 luty 2009 - 09:57
Hmmm, no to jaki z tego wniosek??? Piractwo jest niebezpieczne... ;)
spettro
06 luty 2009 - 20:44
Hmmm, no to jaki z tego wniosek??? Piractwo jest niebezpieczne... ;)



Zgadzam się w 100%. To było powodem tego, że system mi się wysypał i wolałem zrezygnować z pożyczania czegokolwiek ;)
Tommash1979
10 luty 2009 - 09:19
Co ja poradzę, że żyję w takich czasach,  że jak używam piratów to wyzywaj mnie od złodzieja, a jak używam oryginałów to od frajera! Co za czasy, co za kraj!  :angry:
Pingwin
10 luty 2009 - 11:33
Ja zawsze powtarzam, że jak kogoś na coś nie stać to tego nie kupuje. Jak mnie nie stać na samochód to nie kradnę cudzego. Z oprogramowaniem jest tak samo, to własność intelektualna wielu ludzi. Są darmowe odpowiedniki systemów operacyjnych. Jak komuś nie pasują to powinien zapłacić.

A do wyzywania od frajerów, to nigdy się z tym nie spotkałem :P
kristoff
10 luty 2009 - 14:19
Z oprogramowaniem jest tak samo, to własność intelektualna wielu ludzi.



Kali ukraść krowę - dobrze. Kalemu ukraść krowę - źle. Dziś my lekką ręką odbierzemy komuś, to co prawnie mu się należy, a jutro możemy sami paść ofiarą takiego postępowania - "bo złodzieja nie stać było"... Wracając jednak do głównego tematu - warto od czasu do czasu poświęcić chwilę na gruntowne sprawdzenie swoich zasobów, niż płakać później nad rozlanym mlekiem ;)
Tommash1979
10 luty 2009 - 14:35
No więc - ostatnio dostałem tym czymś: http://viruslist.pl/...=...id=5323&o=2
Generalnie mam pecha do wszelkiego dziadostwa roznoszonego na pendrajwach, czyli wszelkie syfy typu autostart.inf.
To pewnie kara za piracką windę ;-)
kot behemot
17 luty 2009 - 10:00
Ja o pirackim Windowsie wolę zapomnieć - kara była o tyle bolesna, że komp w ogóle przestał się odpalać. Zaprzyjaźniona informatyczka postawiła go na nogi, nie wiem dokładnie co się stało - dawno temu i moja kocia pamięć zawodzi :) Pamiętam jednak, że perspektywa utraty kilku ciekawych rzeczy nie była optymistyczna. :(
Iros
17 luty 2009 - 22:57
Ja znalazłem ostatnio FS6519.dll.vbs, infekcja z pendriv'a. ComboFix sobie z nią poradził.
A tak na marginesie, to pamiętam mks-a na dyskietkach (jeśli jeszcze wiecie co to jest) tam była biblioteka wirusów i można było popatrzeć co ciekawego taki może zrobić z twoim komputerem. Ciekawe. Dzisiaj wirusy i wszystkie robaki nastawione są aby rozwalić komputer, albo ukraść jakieś dane. Może i jestem dinozaurem, ale kiedyś wirusy były "ciekawsze", bardziej nastawione na pokazanie swoich umiejętności niż szkodzenie.
kot behemot
18 luty 2009 - 10:01
A sprzedasz nam kilka ciekawostek, co "przodkowie" dzisiejszych wirusów robili z kompem?? B)
Iros
18 luty 2009 - 10:14
To było tak dawno, ale z tych co jeszcze pamiętam:

1. Nazywał się bodajże Yankee Doodle i po zainfekowaniu wygrywał tę melodię.

2. Inny uruchamiał się w Boże Narodzenie i rysował na ekranie choinkę w ASCII.

3. Był również taki co zjadał spacje. Po wprowadzeniu spacji z prawej strony wyskakiwała "zjadaczka" i cap za spację. trzeba pamiętać, że były to czasy DOS-a i bez spacji ani rusz.

4. Były również takie, które niszczyły dane, ale mimo wszystko były w mniejszości.

Więcej wirusów już nie pamiętam. Wszystkie, o których zapomniałem serdecznie przepraszam. Może jeszcze wskoczą do głowy.
greyman
01 marzec 2009 - 10:44
Ostatnio notorycznie atakują mnie trojany. Kiedyś nie miałem z tym problemu. Teraz powtarza się to regularnie. Walczę z nimi jak mogą z różnym skutkiem. Ostatnio załatwiam ich KillBoxem. Jednak będzie trzeba zaopatrzyć się w porządną ochronę...
Tommash1979
03 kwiecień 2009 - 09:00
Ewidentnie polecam Kaspersky Internet Security 2009!  B)
Iros
18 kwiecień 2009 - 09:03
Historia Wirusów na podstawie onet.pl

1986

Pakistański łącznik

Sprzedawcy oprogramowania z Bliskiego Wschodu rozprowadzają pierwszego wirusa działającego w systemie DOS. Ten program zmienia nazwy dysków, ale nie powoduje żadnych poważnych uszkodzeń.

1987

Usuwanie wirusów
Powstaje pierwszy wirus, który powoduje trwałe szkody. Kasuje on wszystkie pliki COM i EXE w każdy piątek 13.

Zaszyfrowany kod
Wirus Cascade ukrywa się w zaszyfrowanej formie w pamięci RAM – na szczęście, by go usunąć, wystarczy wyłączyć komputer.

1988

Zestaw do robienia wirusów

Pojawiają się zestawy do konstruowania wirusów działające na komputerach Atari ST. Za ich pomocą trudnego do wykrycia wirusa mogą stworzyć nawet początkujący użytkownicy, nieznający żadnego języka programowania.

1989

Programy antywirusowe

Po raz pierwszy na rynku pojawiły się komercyjne narzędzia do zwalczania szkodników.

1992

Szkodniki górą
Twórcy wirusów potrafią już szyfrować swoje przesyłki i ukrywać je w systemie, tworząc kod polimorficzny. Wiele firm tworzących antywirusy nie było w stanie stawić temu czoła i dało za wygraną.

Michelangelo (Michał Anioł)
To pierwszy wirus, który zaistniał w mediach. W każde urodziny artysty nadpisywał ważne segmenty systemu.

1995

Makrowirusy

Pojawiają się pierwsze szkodniki atakujące programy biurowe Microsoftu. Ze względu na dużą częstotliwość, z jaką wymieniane są dokumenty, te wirusy rozprzestrzeniają się znacznie szybciej niż szkodniki atakujące system operacyjny.

2000

Wyznanie miłosne w postaci robaka

Pierwszy wielki wirus podróżuje pocztą – przychodzi w listach zatytułowanych „I love you” i już w pierwszych dniach powoduje straty liczone w miliardach dolarów, kasując plik z zainfekowanych komputerów.

2002

Każdy system operacyjny

Zagrożony jest już nie tylko Windows – nowe generacje wirusów potrafią atakować także Linuksa. Wirusy rozróżniające system operacyjny stanowią zupełnie nowe zagrożenie.

2004

Robak Sasser
Niemiecki student pisze wirusa, który wyłącza komputery – po raz kolejny straty można liczyć w miliardach dolarów.

Telefony komórkowe
Pojawiają się pierwsze wirusy zarażające urządzenia przenośne. Rok później pojawiają się także programy atakujące urządzenia pracujące z Symbianem. Jednak dotychczas nie udało im się drastycznie rozmnożyć.

2006

Robak radiowy

Grupa badaczy z Holandii prezentuje robaka, który może rozmnażać się przez odbiorniki RFID.

2009 i później

Wszechobecne wirusy

Urządzenia służące do komunikacji – takie jak telefony komórkowe i komputery – bezustannie wymieniają między sobą dane poprzez Internet. To pozwala przenikać wirusom do sprzętu mobilnego – kasują one m.in. zawartość komórek. Tylko nowe i bardziej efektywne systemy antywirusowe, które już instaluje się w urządzeniach przenośnych, umożliwiają rozwiązanie problemu.

A to wszystko dzięki Fredowi Cohenowi, który w 1984 roku opublikował podręcznik „Computer Viruses – Theory and Experiments” (ang. Wirusy komputerowe – teoria i eksperymenty). I niestety stało się.
kristoff
19 kwiecień 2009 - 07:57
1988

Zestaw do robienia wirusów

Pojawiają się zestawy do konstruowania wirusów działające na komputerach Atari ST. Za ich pomocą trudnego do wykrycia wirusa mogą stworzyć nawet początkujący użytkownicy, nieznający żadnego języka programowania.



Myślę, że fakt ten w znacznym stopniu przyczynił się do "rozwoju biznesu". Jak z bronią - gdyby każdy miałby dostęp do niej (w praktyce jest to możliwe), coś w rodzaju autozagłady prawdopodobnie dość szybko by się urzeczywistniło. Ciekawe tylko ilu z tych domorosłych twórców wirusów wpadło/wpada we własne sidła...?
Tommash1979
20 kwiecień 2009 - 08:31
Proszę Państwa!

Zapraszam serdecznie na IT Academic Days - serię prelekcji branżowych. Eksperci z Kaspersky Lab pokażą jak walczyć z wirusami bez użycia programu antywirusowego, korzystając jedynie z wbudowanych narzędzi Windowsa XP. Na czterech maszynach wirtualnych zainstalowane będą takie szkodniki jak Kido, Ultimate Defender, Warezov i Kroten (o ten to zamiata!). Warto zobaczyć efekty jakie te wirusy wywierają na komputerze, warto zobaczyć także jak pracują profesjonaliści. Serdecznie zapraszamy na Akademię Jana Długosza w środę 22 kwietnia o godzinie 12.30.
kristoff
20 kwiecień 2009 - 15:51
Dla niewtajemniczonych: Akademia Jana Długosza znajduje się w Częstochowie. Prezentacja odbędzie się na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym, który mieści się przy al. Armii Krajowej 13/15.
InVion
22 kwiecień 2009 - 07:28
haa. moja pierwsza przygoda z wirusem była nie zbyt przyjemna.  Nie miałem atywira bo stwierdziłem że mi nie potrzebny. Skapłem się dopiero że coś jest nie tak gdy net mi się zaczoł mulić. Okazało się że mam dialera na dysku. udało go się wywalić ale to nie koniec. Dialer przez 4 dni łączył się z Anglią przez Karaiby. Przyszedł mi rachunek za telefon 2,500 zł  :lol: Od tego czasu zawsze mam antywira na kompie zainstalowanego.
szal0ny
22 kwiecień 2009 - 08:25
Dawno, dawno temu miałem przygodę z backdoorem, nie pamiętam jak się nazywał, ale po zainstalowaniu na komputerze ofiary mogłem otwierać i zamykać mu napęd CD, uruchamiać różne aplikacje, i robić zrzut ekranu.


Podobne tem